Estremadura ma tak fatalne
położenie, że mniejszych publikacjach winiarskich w ogóle się o niej nie
wspomina. Oprócz „Czasu Wina”, nie przypominam sobie, aby poważny magazyn
winiarski robił osobny cover o tym
regionie. Problem w tem, że położenie Estremadura ma gorzej niż fatalne,
zwłaszcza z turystycznego punktu widzenia. Świadczy o tym sama jej nazwa,
pochodząca od słowa extremo –
skrajny, w domyśle chyba jednak bardziej „zapomniany”, „odludny”. Gdziekolwiek
by się nie udać na Iberii, zawsze jest tu nie po drodze, nieważne, czy
podróżujemy do Portugalii, czy też na południe półwyspu. Trzeba by nadłożyć
sporo drogi i mieć wiele samozaparcia, by tu wstąpić. Mówiąc oględnie – to
hiszpańska ściana zachodnia, odpowiednik naszej ściany wschodniej. Bogate
rejony są w tym kraju na wschodzie i północy.
![]() |
Bodega Pagode de los Balancines |
Z estremadurskimi winami też wielkich
szaleństw nie ma, choć trafić tu można na prawdziwe perły. Region jest drugim
co do wielkości producentem wina w Hiszpanii, ale od pierwszej, Kastylii-La
Manchy, dzielą ją lata świetlne (12-krotnie mniejsza produkcja).
Kolejny pobyt utwierdził mnie w
przekonaniu, że nie wolno się tu sugerować znanymi nam określeniami zwyczajowo
dotyczącymi wieku wina, typu reserva
czy gran reserva. Tego typu wina tu
są z reguły o niebo tańsze od tych z regionów Rioja czy Ribereba del Duero, ale
w przeciwieństwie do tamtych – niekoniecznie pijalne.
Wielką siłą Estremadury są wina
młode – pachnące, świeże i owocowe, w tym także białe, co na południu stanowi
jednak pewną rzadkość; na południu, bowiem tereny winiarskie regionu leżą
blisko Andaluzji. Takie młode wina trudno sprzedać poza najbliższy obszar
produkcji czy własny region, dlatego wytwórcy – jak w innych częściach
Hiszpanii – starają się jak mogą, by robić starsze, dojrzewane w beczkach wina
i wyraźnie podkreślać to na etykietach. Ale póki co – niewielu to wychodzi.
Kupowanie gran reservy w ciemno za
pięć euro w sklepie to pewna katastrofa.
![]() |
Bodegas Habla |
Do najlepszych należą młode i
starsze wina z kilku wytwórni: Bodegas Habla, Pago de los Balancines, Viña
Santa Marina i Vinícola Guadiana. To prawdziwy top, a nawet hiszpańska
czołówka, ale by skosztować tych win, trzeba włożyć nieco wysiłku – trafić do
dobrej restauracji, albo poszukać w dziale winiarskim każdego domu handlowego
sieci El Corte Inglés w całym kraju, ewentualnie spytać w sklepie winiarskim.
W dodatku od początku (czyli od
1999 r.) została podzielona na sześć osobnych rejonów, z których część to
tereny górzyste (np. północne Montánchez), a większość to równiny. W dodatku do
wyrobu win dopuszczonych jest kilkanaście odmian białych i tyleż czerwonych – w
sumie aż 29 szczepów, więc znalezienie wspólnego mianownika dla wszystkich win
tak klasyfikowanych jest z oczywistych powodów niemożliwe. Wreszcie aż 80
procent pochodzi z jednego okręgu – Tierra de Barros, zaś głównym problem władz
i Unii jest to, aby winiarze już więcej nie sadzili – lepiej nawet, by wzięli
dotacje i raczej karczowali winnice. Nadprodukcja jest tu bardzo poważnym
problemem.
Ale Estremadurze znajdziemy też i
bardzo miłe niespodzianki. Okolice Almendralejo to najdalej położone miejsce od
Katalonii, gdzie można produkować… cavę. Grubo ponad 90 procent jej produkcji
pochodzi z Katalonii, ale zaszłości historyczne (kiedyś każde wino musujące w
Hiszpanii nazywano cavą) spowodowały, że sporo wytwórni znajduje się poza tym
regionem, w tym aż trzy w Estremadurze. Najlepszą z nich jest Vía de la Plata,
i po jakiekolwiek wino musujące od nich nie sięgniemy, gwarantuję, że nie
będziemy żałować.
Podobnie, kiedy wypełnimy
kieliszek dobrze schłodzonym, młodym białym winem z odmiany cayetana (zwanej
też pardina) – lokalnego szczepu, uprawianego wyłącznie w Estremadurze. Nie
jest to wyjątkowo aromatyczne wino, za to tchnie świeżością, orzeźwia
kwasowością, no i pasuje do wielu lokalnych przystawek.